Geneza osiedli z identycznymi domami i budownictwem mieszkaniowym po II wojnie światowej

15

Nie trzeba żyć w monotonnym podmiejskim chaosie, żeby dostrzec oznaki tego zjawiska. Przyjrzyj się uważnie jakimkolwiek amerykańskim przedmieściom z połowy XX wieku, a je zobaczysz. Rzędy identycznych domów. Identyczne dachy. Okna symetryczne. To nie jest wypadek. To jest system.

Nazywamy je dzielnicami, ale w branży nieruchomości nazywane są budynkami dla ciężarówek. Termin ten brzmi pogardliwie, jak coś, co można znaleźć w dziale wyprzedaży. Ale logika, która za nimi stoi, jest niezaprzeczalna. Po II wojnie światowej Stany Zjednoczone stanęły w obliczu kryzysu. Miliony żołnierzy wróciło do domu. Mieli pracę. Mieli oszczędności. Chcieli domu. Rynek mieszkaniowy nie był na to gotowy.

Domy przedwojenne były drogie i często zlokalizowane w ośrodkach miejskich. Powracający pracownicy należeli do klasy robotniczej i średniej, gotowi kupić dom. Ale domów było za mało. Do końca 1945 r. kraj potrzebował pięciu milionów nowych mieszkań. Rynek nie był w stanie sobie z tym poradzić. Po prostu nie był w stanie z dnia na dzień zbudować indywidualnych domów dla milionów rodzin.

Wymagana była prędkość. Skala. I nowe podejście do budownictwa.

Na scenę wchodzą Levitt and Sons.

William Levitt, odznaczony oficer marynarki powracający z wojny, wyraźnie widział problem. On też dostrzegł szansę. Jego firma była właścicielem 6000 akrów opuszczonych pól ziemniaków na Long Island. Było daleko od miasta. Teren był płaski. To było idealne. Plan był odważny: zbudować tysiące małych, niedrogich domów na dużych działkach. Nie budował domów pojedynczo. Stworzył wspólnotę.

W maju 1947 roku firma Levitt and Sons ogłosiła budowę 2000 mieszkań do wynajęcia. Reakcja była natychmiastowa. W ciągu dwóch dni wynajęto tysiąc domów. Popyt przewyższał podaż jeszcze przed ukończeniem budowy. Do 1948 roku załoga budowała trzydzieści domów dziennie. Metoda rurociągowa zadziałała.

Model szybko ewoluował. W 1949 roku Levitt przeszedł od leasingu do sprzedaży. Domy stały się trochę większe. Nadal były produkowane identycznie. Ale teraz rodziny mogły mieć swój własny kawałek amerykańskiego snu. Do 1951 roku w tak zwanym Levitown było prawie 17 500 domów. To była pierwsza prawdziwa dzielnica z identycznymi domami. I na zawsze zmienił amerykańskie mieszkalnictwo.

Jak zabudowa ciężarówek zmieniła wygląd przedmieść

Atrakcyjność domów o tym samym projekcie nie wynikała wyłącznie z tanich materiałów. Lubiła przewidywalność. Dla młodej rodziny w latach pięćdziesiątych kupno domu było ryzykowną propozycją. Nie wiedziałaś, czy stać Cię na utrzymanie domu. Nie wiedziałeś, czy obszar pozostanie stabilny. Obudowa ciężarówki rozwiązała ten problem.

Domy te budowane były na małych działkach. Układy były powtarzalne. Ujednolicono materiały zewnętrzne. Ale to powtarzanie stworzyło poczucie porządku. A porządku było to, czego tak bardzo brakowało w epoce powojennej.

Levitown nie było jedynym przykładem. Inni programiści skopiowali ten model. Sukces tego podejścia wpłynął zarówno na rozwój obszarów podmiejskich, jak i miejskich. Udowodnił, że niedrogie mieszkania można budować na dużą skalę, nie naruszając przy tym podstawowych standardów życia.

Dziś krytykujemy te obszary za brak indywidualności. Narzekamy na te same trawniki. Identyczne skrzynki pocztowe. Niekończące się rzędy paneli elewacyjnych. Ale zapominamy, dlaczego istniały. Byli odpowiedzią na rozpaczliwą potrzebę. Sposób na zakwaterowanie milionów ludzi w przypadku awarii systemu.

Zatem następnym razem, gdy będziesz przejeżdżał przez podmiejskie dzielnice i zobaczysz rzędy identycznych domów, przypomnij sobie Księgę Kapłańską. Pamiętajcie o polach ziemniaków. Pomyśl o trzydziestu domach zbudowanych w jeden dzień.

To nie było lenistwo. To była decyzja inżynierska.

Sukces modelu domów dla ciężarówek udowodnił, że niedrogie, produkowane masowo mieszkania mogą zaspokoić ogromny popyt publiczny, zasadniczo zmieniając sposób, w jaki Amerykanie postrzegają własność domów.

Metodą tą nie tylko budowano domy. Stworzył sposób na życie. W którym priorytetem była wygoda, dostępność i jednolitość. I chociaż dziś wolimy wyjątkowe domy, podwaliny pod nowoczesne życie na przedmieściach położyli deweloperzy, którzy rozumieli jedno: szybkość sprzedaży.

Ale jak dokładnie zbudowali je tak szybko? A jakie materiały sprawiły, że były tak tanie? Tutaj zaczyna się prawdziwa inżynieria. Dotyczy to nie tylko drewna i gwoździ.

Sekretem tych idealnie identycznych pudełek nie jest magia. W wielkości produkcji.

Kupowanie hurtowe to amerykański sposób. Stworzenie dziesięciu identycznych domów kosztuje znacznie mniej niż stworzenie dziesięciu unikalnych. Przewidywalna ilość materiałów oznacza mniej odpadów. Duże zamówienia zapewniają dostęp do dużych rabatów. Mówi się, że oszczędności te ostatecznie zostaną przeniesione na właścicieli domów.

Ale i tutaj mamy do czynienia z mroczniejszą efektywnością.

Model linii montażowej

Levittowie nie tylko budowali domy. Stworzyli system. Przyjrzeli się linii montażowej Forda. Widzieli ciągłą produkcję. Widzieli powtarzającą się budowę. I zdecydowali, że to może się sprawdzić w budownictwie mieszkaniowym.

Każdy pracownik otrzymał jedno konkretne zadanie.

Przenosili się od domu do domu, wykonując tę ​​jedną pracę.

Model ten służył dwóm celom. Umożliwiło to uniknięcie związków zawodowych. Deweloperzy zatrudnili pracowników ogólnych. Trenowali je specjalnie w zakresie jednego powtarzalnego ruchu. Chroniło to również przed dużą rotacją personelu. Żadna osoba nie miała zbyt dużej „wiedzy korporacyjnej”. Żaden pracownik nie był bardziej wartościowy niż inny.

Jeśli jeden zawodnik odejdzie, następny zajmie jego miejsce. Linia wciąż się poruszała.

Integracja i unifikacja pionowa

Jest jeszcze jeden powód, dla którego deweloperzy uwielbiają domy wzorzyste.

Wiele firm jest właścicielem lub partnerem konkretnych dostawców. Dostawa okien odbywa się z jednego miejsca. Drzwi są z czegoś innego. Wszystko jest przewidywalne.

Ale Levittowie poszli dalej.

Właściwie kupili spółki zależne. Posiadali podwórko leśne. Byli właścicielami fabryki gwoździ.

Po co? Aby uniknąć problemów, takich jak strajki. I znowu związki zawodowe.

Ta decyzja biznesowa przyczyniła się do całkowitego ujednolicenia domów. Dosłownie nie było żadnej różnicy pomiędzy każdym domem w Levittown.

Od przedmieść po centra miast

Jeśli dziś istnieją dzielnice z wzorzystymi domami, dzieje się tak dlatego, że metody Levitta i Sonsa okazały się skuteczne.

Domy powstają w szybkim tempie. Tani. W dużych ilościach.

Kiedyś było to zarezerwowane dla przedmieść. Obecnie wykorzystuje się je do tworzenia niedrogich mieszkań w centrach miast. Domy o niskich i mieszanych dochodach nadal korzystają z tych metod.

Często zadawane pytania

Jak dzielnice z wzorzystymi domami wpływają na interakcje społeczne?

Okolice z wzorzystymi domami często mają podobny układ i wspólne przestrzenie, co może sprzyjać poczuciu wspólnoty i zwiększać częstotliwość interakcji społecznych między mieszkańcami.

Jakie są długoterminowe uwagi dotyczące planowania urbanistycznego dla dzielnic z wzorzystymi domami?

Długoterminowe planowanie wzorzystych dzielnic domów musi uwzględniać potencjalne problemy, takie jak jednolitość, która może prowadzić do zmęczenia estetycznego i potrzeba przyszłej przebudowy w celu zaspokojenia różnorodnych potrzeb społeczności.

Jeszcze więcej informacji